MALARSKI ŚWIAT

HENRYKA OSTACHIEWICZA

Autoportret z paletą
olej, płótno, 70 x 57 cm, 1948

 

 

Henryk Ryszard Osten Ostachiewicz - artysta malarz

            Urodzony 28 lipca 1911 r. w Wilnie. Mimo utraconego w dzieciństwie słuchu, ukończył w 1939 r. studia w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Twórczość artystyczną łączył z działalnością społeczną na rzecz głuchoniemych. W czasie II wojny światowej służył w straży obrony przeciwlotniczej w Warszawie w jedynej drużynie głuchoniemych, a za czynny udział w powstaniu warszawskim został odznaczony Krzyżem Armii Krajowej i Warszawskim Krzyżem Powstańczym. Pracował twórczo w Warszawie, a po wojnie od 1945 r. w Szczecinie. Był jednym ze współzałożycieli Związku Polskich Artystów Plastyków w Szczecinie (1945 r.) oraz inicjatorem utworzenia szczecińskiego Koła Polskiego Związku Głuchych (1949 r.), którego był wieloletnim prezesem. Jego malarstwo to przykład realizmu w sztuce (pejzaże, portrety, Szczecin i Ziemie Zachodnie, tematyka marynistyczna i batalistyczna). Brał udział w wystawach okręgowych i ogólnopolskich, m. in. w:
- Wystawie Plastyki Ziem Nadodrzańskich (Warszawa i inne miasta 1959 r.),
- Wystawie Plastyki Marynistycznej (Szczecin 1959 r.),
- III Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego (Szczecin 1966 r.)
oraz w ekspozycjach sztuki polskiej za granicą, m. in. w Międzynarodowej Wystawie Artystów Głuchych (Rzym 1959 r.). Wystawiał również w Rumunii, Jugosławii, Belgii, Szwecji. W 1958 r. otrzymał I nagrodę w Międzynarodowym Konkursie na Plakat Światowej Federacji Głuchych w Brukseli. Prace artysty znajdują się m. in. w zbiorach: Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, Muzeum Narodowego w Szczecinie, Instytutu Polskiego i Muzeum gen. Sikorskiego w Londynie oraz w zbiorach prywatnych w kraju i za granicą.Za działalność artystyczną, społeczną i oświatową otrzymał wiele odznaczeń państwowych. Zmarł 16 stycznia 1974 r. w Szczecinie.

            Czas dla mojego Ojca był łaskawy. Mogę to stwierdzić po latach. Choć przyszło Mu żyć i tworzyć w czasach niezmiernie trudnych, przypuszczam, że dziś nie dokonałby tego, co dane Mu było stworzyć wówczas. Mimo obciążenia nabytą w dzieciństwie głuchotą, ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie i dostąpił wielu zaszczytów w późniejszym życiu artystycznym i społecznym. Dzięki wierze w swój talent i opanowaniu warsztatu malarskiego pokonywał niestrudzenie kolejne przeszkody, które przynosił Mu los. Wojna przerwała karierę dobrze zapowiadającego się portrecisty, zniszczyła dom i dzieła. Po okupacji odradzał się w Szczecinie z niezwykłą energią i pracowitością. Od pierwszych dni brał czynny udział w życiu kulturalnym i społecznym miasta. W pracy artystycznej specjalizował się przede wszystkim w malarstwie sztalugowym i grafice użytkowej. Malował najczęściej z natury wspaniałe, ciepłe pejzaże, charakterystyczne obiekty naszego regionu, scenki rodzajowe oraz wysmakowane portrety. Równocześnie zajmował się sztuką użytkową i wystrojem obiektów publicznych. Do wszystkich prac podchodził z niezwykłą rzetelnością, powagą i skupieniem. Brał czynny udział w wielu wystawach. Uzyskał stałe stypendium ówczesnego Ministerstwa Kultury i Sztuki. Był wielokrotnie nagradzany za twórczość i działalność społeczną. Wraz z moim młodszym rodzeństwem byłam jedynie biernym świadkiem Jego pracy, powszechnego uznania, a także zmagań z trudną rzeczywistością (utrzymanie rodziny, utrudnione przez kalectwo zdobywanie zleceń na artystyczne prace, walka o utrzymanie pracowni itp.). Miał duszę romantycznego artysty. Pamiętam z dzieciństwa wyprawy do parku Kasprowicza, postać Ojca siedzącego na maleńkim stołeczku, zatopionego w malowaniu drzew, mało zwracającego uwagę na dokazującą obok latorośl. Pamiętam też Jego zgrzytanie zębów, gdy w poszukiwaniu środków na utrzymanie rodziny, niczym komiwojażer wyruszał poza Szczecin z nadzieją, że sprzeda, niestety często za bezcen, swoje prace. Kiedyś po latach w salonach Desy zobaczyłam wystawiony na sprzedaż pejzaż pędzla mego Ojca. Nie było mnie stać na wykupienie. Po kilku dniach znikł. Poczułam żal, ale i dumę, że wysoka cena nie odstraszyła nabywcy. Dzieło mego Ojca żyje. Stało się częścią czyjejś kolekcji. To był wyraz uznania dla artysty.

Anna z Ostachiewiczów Gonczaruk

 

 

Malarski świat Henryka Ostachiewicza

            Henryk Osten Ostachiewicz dużo uwagi poświęcał człowiekowi. Także osoby z namalowanych przez niego portretów uważnie, niemal hipnotyzująco, spoglądają na oglądającego. Najczęściej portretowani byli członkowie rodziny - żona, dzieci - najbliżsi. Postacie ujęte w charakterystyczny sposób - ze wzrokiem skierowanym na widza, modelowane są doskonale opanowanym światłocieniem - dyskretnie, lecz zdecydowanie opisującym rysy twarzy i sylwetkę. Stonowana, ciepła kolorystyka dodatkowo wzmacnia efekt kameralności, bezpieczeństwa domowego ogniska, więzi portretującego z portretowanymi. Bohaterowie przedstawiani są w wersji „oficjalnej”, albo w trakcie codziennych prozaicznych zajęć. Także modelunek, dukt pędzla, bywa precyzyjny, niemal niezauważalny, albo szybki, niejako szkicowy, o mięsistych impastach i kolorach niemal wyciśniętych z tuby. Malowane przez Ostena portrety, zwłaszcza te „oficjalne”, zdają się konsekwentnie nawiązywać do tradycji malarstwa drugiej połowy dziewiętnastego wieku - są naturalnie realistyczne, bez wcześniejszej maniery sztywności lub karykaturalności przedstawienia i bez późniejszych przestylizowań lub uproszczeń formalnych typowych dla modernizmu i dwudziestolecia międzywojennego. Martwe natury - temat od wieków obecny w sztuce i traktowany ze zmiennym upodobaniem przez artystów i mecenasów - także zdają się być realistycznie soczyste, korzeniami sięgające najszlachetniejszych odmian gatunku - obfitości baroku albo oszczędnej umowności i uproszczeń stylów późniejszych. Podobnie traktowane są przez artystę pejzaże - z niewymuszonym wyczuciem gamy barwnej, nastrojów światła, pór dnia, kompozycji widzianego fragmentu widnokręgu. Owe malarskie studia widoków natury wydają się najbardziej pożądanym i neutralnym odzwierciedleniem otaczającego świata na płótnie. Ewolucję w kierunku nowoczesności zaobserwować można w scenach miejskich. Wybrane kadry są precyzyjne i równocześnie jakby przypadkowe - stają się impresjonistyczną rejestracją życia miasta, ulicy, współistnienia przemieszczających się ludzi i zmieniających się z upływem pór dnia i czasu budynków. Oto fragment ulicy, w którym nie ma pierwszego planu - przechodnie są anonimowi, umownie naszkicowani. Istotny jest rytm ulicy, jej przestrzeń - pulsująca w nieustannym, choć spokojnym według dzisiejszych kryteriów, ruchu.

          Oto bezpieczny i ciepły, chciałoby się określić, świat malarski Henryka Ostachiewicza. Świat, w którym liczą się członkowie rodziny, drobne elementy codzienności, spokojne miasto, żyjące własnym naturalnym rytmem. Świat, w którym martwa natura jest dekoracyjną kompozycją, a malowniczy (nomen omen) górski pejzaż pretekstem do przeniesienia go na płótno. Świat uporządkowany, oswojony, w znacznej części przewidywalny. Brak rewolucji jest często reakcją na rewolucję. Maskowanie uczuć wynika z niemożności albo niestosowności wyrażenia ich bezmiaru. Wypływające z tradycji koloryzmu, który zapragnął przenieść sztukę - a z nią dawne wartości - niezmienioną przez najbardziej okrutny i zepsuty świat, malarstwo Henryka Ostachiewicza zdaje się konsekwentnie bronić swego azylu. Zawierzenie sprawności w posługiwaniu się pędzlem i tradycji malarstwa staje się w tym kontekście heroizmem być może przewyższającym podążanie za szerzącą się wokół rewolucją, eksperymentem i nowoczesnością.

Marta Poszumska

 

Portret żony artysty
tempera, 70 x 57 cm, 1945

 

Autoportret
olej, płótno, 46 x 57 cm, 1946

 

Portret rodziny artysty
olej, płótno, 82 x 98 cm, 1948

 

Córka Anusia z lalką
olej, płótno, 52 x 62 cm, 1950
Córka Basia z piłką
olej, płótno, 50 x 60 cm, 1951
Portret syna Rysia
olej, płótno, 61x 85 cm

 

Żona Zofia na balkonie
olej, sklejka, 51 x 77 cm

 

Nauka chodzenia
olej, płótno, 54 x 80 cm, 1948

 

Wilk morski
olej, płótno, 63 x 83 cm

 

Łodzie na plaży po burzy
akwarele 18 x 24 cm, 16 x 22 cm

 

Kwiaty z koralami
olej, płótno, 63 x 56 cm

 

Martwa natura -karpie
olej, sklejka, 43 x 35 cm

 

Martwa natura - owoce
olej, sklejka, 32 x 25 cm

 

Plac Grunwaldzki w Szczecinie
olej, płótno, 100 x 80 cm, 1962

 

Pejzaże zimowe
olej, dykta, 30 x 24 cm, 31 x 24 cm

 

Wenecja
olej, płótno, 64 x 52 cm

 

Aleja starych drzew
akwarela, 34 x 40 cm


Autor: Barbara Wojtczuk
Wydawcy: Anna i Zbigniew Gonczaruk
Fotografie: Jerzy Undro